Anke (47 l.) mieszka ze swoim partnerem i kotem w Uden. Miała bardzo fizyczną pracę jako Visual Merchandiser w sklepie, którą spełniała jako osoba naprawdę wszechstronna. Oprócz dekorowania sklepu zajmowała się także sprzedażą, a w razie potrzeby zastępowała kierownika sklepu. Gdzieś w ostatnich tygodniach marca 2020 roku Anke zachorowała. Nie jest jasne, co to jest, ponieważ nie ma jeszcze testów, ale Anke od razu myśli o Coronie. „W pewnym momencie klientka była w sklepie, kichnęła dość mocno i zobaczyłeś, jak spray do kichania wirował po sklepie. Wtedy nie było jeszcze jasne, że jeśli nie czujesz się dobrze, nie powinieneś przychodzić na zakupy. Współpracownicy również przychodzili do pracy z przeziębieniem i kaszlem, mimo że RIVM zalecił już pozostanie w domu w przypadku skarg”.
Dzwonki alarmowe
Po katarze i łaskotaniu w gardle Anke wkrótce zaczęła czuć ciężar w płucach. „To było tak, jakbym wdychał chlor, brakowało mi tchu i włączyły się sygnały alarmowe”. W tym samym tygodniu trafił do sklepów w całym kraju blokowania więc nie było bezpośredniego powodu, dla którego Anke miałaby zgłosić chorobę. Wyzdrowieje i wróci do pracy. Ale niestety wszystko potoczyło się inaczej. „Rozmawiano, że wszystko zostanie ponownie otwarte 1 maja 2020 r., ale nadal byłem chory. Głównie bardzo duszno i nie mogłem wejść po schodach. Mój ówczesny menadżer regionalny uznał, że to dziwne, że wciąż mam tak wiele skarg i niewiele wyrozumiałości. Poszedłem do lekarza i na podstawie objawów zdiagnozowano u mnie Covid-2020. To było pod koniec kwietnia XNUMX roku, od tego czasu jestem na pełnym zwolnieniu lekarskim.”
Duży kosz na szmaty
Choroba Anke trwa i ustaje. Przez pierwsze sześć miesięcy nie mogła wchodzić po schodach, a jedyne, co mogła zrobić, to pięciominutowy spacer. W międzyczasie skargi uległy zmianie. „Mam wiele skarg na energię. Jestem bardzo zmęczona, więc śpię po 12 godzin w dzień i w nocy, ale potem znowu budzę się zmęczona. Mój głos jest ochrypły, mam kołatanie serca, duszność i niski opór, a także bardzo silne ataki bólu głowy, które mogą trwać nawet tydzień”.
Ogólnie rzecz biorąc, zrobiła postęp. Anke może teraz wchodzić po schodach, chodzić przez 30 minut i jeździć przez 15 minut, ale często porusza się w górę i w dół. W dobre dni musi uważać, aby nie przekroczyć swoich granic. I za każdym razem waż wszystkie czynności w oparciu o jej poziom energii. „Zawsze byłam bardzo energiczną i towarzyską osobą z dużą siecią społecznościową. Obecnie mój zakres energii obejmuje maksymalnie trzy czynności. Na przykład jedną z czynności jest wzięcie prysznica i jeśli to zrobię, tego dnia nie będę już mógł chodzić, ponieważ jest to za dużo aktywności. To, że możesz zrobić tak niewiele, jest bardzo trudne nie tylko fizycznie, ale także emocjonalnie. Ogromną przeszkodą jest nadmierna stymulacja: wrażliwość na światło, dźwięk, rozmowy między ludźmi itp. Wtedy bateria bardzo szybko się rozładowuje. I tak to trwa już 2 lata…!”
Pielęgnacja regenerująca
Anke skontaktowała się ze swoją firmą ubezpieczeniową w sprawie opieki pooperacyjnej, ale było jeszcze za wcześnie. Ubezpieczyciel podjął już decyzję o zwrocie kosztów leczenia pooperacyjnego, ale nie została ona jeszcze podjęta. Miała regularny kontakt ze swoim lekarzem rodzinnym, ale ze względu na wprowadzone środki nie było to dozwolone. Gdy tylko 1 czerwca 2020 r. możliwe stało się wykonanie testu PCR, od razu przystąpiła do wykonywania badań w kierunku aktywnej infekcji. Do tego momentu przebywała na kwarantannie przez ponad trzy miesiące, ponieważ przepisy zalecały: „zostań w domu, jeśli masz skargi”. Uzyskała wynik negatywny i została zarejestrowana w ramach rekonwalescencji paramedycznej. Od czerwca 2020 roku korzysta z fizjoterapii i terapii zajęciowej, we wrześniu korzystała z pomocy psychologa i terapii uważności, a w styczniu 2021 roku uczęszczała na terapię logopedyczną z powodu problemów z głosem, gardłem i połykaniem.
Wsparcie ze strony pracodawcy
Gdy tylko Anke dowiedziała się o istnieniu wsparcia typu C, zarejestrowała się, a w marcu 2021 r. pojawił się jej doradca ds. opieki pooperacyjnej. „C-support zapewniało przede wszystkim wsparcie w kontakcie z pracodawcą i moim pierwszym lekarzem zakładowym, który tak naprawdę nie miał zielonego pojęcia o Długim Covid-19. Ten człowiek po prostu chciał, żebym pracował.
Anke naprawdę nie mogła pracować, ale jej lekarz zakładowy jej nie wierzył. To spowodowało problemy i spowodowało wiele nieszczęść. Przez pierwsze kilka miesięcy czuła się, jakby była naprawdę sama. „W pewnym momencie, mimo że oznajmiłem, że nie mam siły podróżować, lekarz zakładowy kazał mi przyjechać z Uden do Dordrecht na konsultację fizyczną. Z powodu braku wnikliwości i wiedzy naprawdę nie miał pojęcia, że proszenie mnie o tak długie podróżowanie i przychodzenie na konsultacje w masce na twarz to zdecydowanie za dużo. Potem rozmawiamy przez godzinę i tą samą drogą wracamy do domu. Dosłownie hiperwentylowałem przed nim. Ten stres spowodował duży cios i poważną porażkę.
Dlatego potrzebowała wsparcia podczas rozmów z lekarzem zakładowym, aby zapobiec dalszemu poślizgowi, i zwróciła się o to do C-support. „W ocenie okresowej mniej więcej stwierdzono, że mogę wrócić do pracy przed godziną czwartą, co bardzo mnie zdenerwowało”.
Lekarz zakładowy Anke dokonał swojej oceny na podstawie informacji zwrotnych od jej lekarzy. Zadzwoniła do swojego psychologa i fizjoterapeuty, ale tutaj nie uzyskał żadnych informacji. Następnie oboje zwrócili się do niego z wiadomością, że praca utrudni jej powrót do zdrowia. „Potem zmienił swój wyrok. Niedługo potem dostałem nowego lekarza firmowego, ale od razu skontaktowałem się z C-support. Pomyślałem: „to już mi się nie powtórzy”.
„Kontakt z pracodawcą naprawdę się poprawił. Kontaktujemy się raz na 1 tygodnie i wtedy prowadzimy miłe rozmowy, podczas których czuję się wysłuchana i wspierana. Kontakt z kolegami nieco osłabł. Ludzie odpadają i często nie wiedzą, jak się zachować. Ma to sens także w czasie pandemii. Poza tym wiele kontaktów jest dla mnie zbyt dużym bodźcem, więc to dobrze.
Reintegracja
Jeśli jesteś chory przez rok, trafiasz na „ścieżkę 2” i musisz się ponownie zintegrować. A jeśli nie jest to możliwe we własnej pracy lub u własnego pracodawcy, to musisz podjąć pracę gdzie indziej. Podczas procesu reintegracji doradca pracy pomoże Ci opracować profil, o który możesz się ubiegać. Możesz także pracować z tym trenerem w swoim CV. Anke została oceniona pod kątem 0,5 godziny lekkiej pracy administracyjnej dziennie. W tym celu musi składać wnioski co tydzień. Ubieganie się o pracę wiąże się z wieloma bodźcami: napisaniem listu, odbieraniem telefonów od pracodawców, odmową. To wszystko pochłania mnóstwo energii. „Rozmowa kwalifikacyjna odbywa się kosztem czegoś innego. Wtedy na przykład nie będę już mógł gotować wieczorem”.
Zapomniana grupa
W pierwszych dniach pandemii niewiele było wiadomo i wiele firm i pracowników musiało wymyślić koło na nowo. Sklepy same się zamknęły blokowaniaNie było ekranów powitalnych, maseczek, a za żel do rąk trzeba było płacić samemu. Oprócz personelu medycznego i oświatowego, w trakcie wykonywania pracy zachorowała bardzo duża grupa osób. „Zapomniana grupa”, jak sprzedawcy, opiekunki do dzieci czy kierowcy ciężarówek, której poświęca się niewiele uwagi. W swojej pracy regularnie musieli mierzyć się z agresją i nieporozumieniami. „Priorytet przyznany świadczeniodawcom i pracownikom edukacyjnym wydaje się niesprawiedliwy. Wcześniej otrzymali sprzęt ochronny, pierwszeństwo do badań. To tak, jakby inni zostali zepchnięci na dalszy plan.”
Ustalono, że pracownik może pozostać zatrudniony pomimo choroby przez dłuższy okres, jeśli pracodawca i pracownik dojdą do porozumienia w tej sprawie. Pracodawcy mogą przedłużyć ten okres o 6 miesięcy, mając nadzieję, że ich pracownicy poczują się wtedy lepiej i będą mogli ponownie dołączyć. Ponadto rząd chce dołożyć się do kosztów wynagrodzeń pracodawców zatrudniających pracowników służby zdrowia. W ten sposób korzystanie z istniejącego programu staje się dla tych pracodawców bardziej atrakcyjne.
Trots
„Zaakceptowanie mojego obecnego siebie zajęło mi kilka sesji. Ten proces naprawdę mnie wzmocnił. Cieszę się z poziomu akceptacji, jaki mam i spokoju ducha, że mogę w tym pomagać innym. Lubię śledzić rozwój, jaki mogę osiągnąć. Być może oznacza to, że jako ekspert z doświadczenia mogę zrobić coś dla innych pacjentów z długotrwałą chorobą Covid-19. Chciałbym wziąć udział w szkoleniu w tym zakresie. Wcześniej pomagałem ludziom jako wolontariusz, pomagając im w przygotowaniu CV i ubieganiu się o pracę. To było naprawdę dobre uczucie. Jestem pewien, że uda mi się ponownie nadrobić zaległości.”
Uwaga: po odbyciu tej rozmowy pracodawca Anke wszczął procedurę zwolnienia za pośrednictwem UWV. Zwolnienie jest w końcowej fazie, więc może teraz zakończyć okres wielu spotkań, dowodów i długich rozmów. Otrzymała właśnie decyzję UWV mówiącą, że zakwalifikuje się do WGA z wynikiem 80/100%. Teraz w najbliższej przyszłości zobaczy, jak uda jej się to zorganizować.